Moment, w którym powstało te zdjęcie był dla mnie niezwykły i przełomowy. Tak naprawdę bowiem po raz pierwszy w życiu, w tamtej chwili, zdecydowałam się zapozować do aktu. Nigdy wcześniej nie pozowałam do tego zakresu nikomu- ani sobie, ani innemu fotografowi.
Ten zachód słońca, te światło, cała ta atmosfera... poczułam przypływ weny artystycznej i... po prostu dałam się unieść temu uczuciu. Pochłonęło mnie ono. Oto jeden z owoców tego dnia, tej sesji.